
Jest rok 1911. Powoli nadchodzi zmierzch ery rewolwerowców, gangów, napadów i swawoli – „dziki zachód” ulega urbanizacji i industrializacji. Jako John Marston, byÅ‚y bandyta, zostajesz zmuszony do odszukania Twego dawnego kamrata, Billa Williamsona, i doprowadzenia go przed oblicze sprawiedliwoÅ›ci. Czas odczyÅ›cić rewolwer i ponownie osiodÅ‚ać konia – stawkÄ… w tej grze jest w koÅ„cu Twoja rodzina.
3:10 to Yuma
Firma Rockstar Games powszechnie znana jest z tworzenia gier, które momentalnie zdobywajÄ… rzesze fanów, podbijajÄ… fora internetowe i dajÄ… recenzentom pretekst do użycia sformuÅ‚owania „jeden z najlepszych tytuÅ‚ów tej generacji”. Serie takie, jak Max Payne i Grand Theft Auto na staÅ‚e zapisaÅ‚y siÄ™ w historii elektronicznej rozgrywki i nie ulega wÄ…tpliwoÅ›ci, że bardzo zasÅ‚użenie. Na Red Dead Redemption, duchowy sequel wydanego w 2004 roku westernu, Red Dead Revolver, gracze czekali z zapartym tchem – grÄ™ zapowiadano bowiem wszech i wobec jako „Grand Theft Auto IV na dzikim zachodzie”, a takie połączenie siłą rzeczy musi przyciÄ…gać uwagÄ™. Na wstÄ™pie zaznaczam: „Magicy z Edynburga” sprostali zadaniu i dostarczyli grÄ™, która w historii niewÄ…tpliwie zapisze siÄ™, jako jedna z najlepszych tej generacji.

Once Upon a Time in the West
Wcielamy siÄ™ w postać Johna Marstona, rewolwerowca, który postanowiÅ‚ porzucić życie awanturnika na rzecz życia farmera. Gdy jednak do drzwi pukajÄ… rzÄ…dowi agenci i grożą rodzinie Johna, ten nie ma innego wyboru, jak odszukać swoich dawnych kompanów i upewnić siÄ™, że sprawiedliwoÅ›ci stanie siÄ™ zadość.
RozgrywkÄ™ zaczynamy na stacji kolejowej w Armadillo – typowym miasteczku poÅ‚ożonym poÅ›rodku pustkowia. Krótka wymiana zdaÅ„ z naszym kontaktem i dosiadamy konia, by pognać w kierunku zachodzÄ…cego sÅ‚oÅ„ca. FabuÅ‚a w Red Dead Redemption i sposób jej poprowadzenia zasÅ‚ugujÄ… na najwyższe pochwaÅ‚y. Historia Marstona garÅ›ciami czerpie ze znanych westernowych motywów – podczas naszej wÄ™drówki bÄ™dziemy Å›cigali bandytów po preriach, weźmiemy udziaÅ‚ w niejednym pojedynku, trafimy w sam Å›rodek meksykaÅ„skiej wojny domowej, a nawet zawalczymy wÅ›ród oÅ›nieżonych szczytów na póÅ‚nocy. Na naszej drodze natkniemy siÄ™ na dziesiÄ…tki barwnych i wiarygodnych postaci, choć z miejsca trzeba zaznaczyć, że Red Dead Redemption to nie GTA – tu fabuÅ‚a jest o wiele bardziej stonowana, i chociaż niejednokrotnie parskniemy Å›miechem, nie ma co liczyć na przeÅ›miewcze podejÅ›cie do rzeczywistoÅ›ci znane z „gangsterskiej sagi”. Nie ma tu miejsca na kreskówkowość i przerysowanie – RDR dużo częściej zmusza do myÅ›lenia i zastanowienia siÄ™ nad swoimi poczynaniami. Szczególnie ciekawie poprowadzone sÄ… ostatnie etapy gry, natomiast zakoÅ„czenie zalicza siÄ™ do jednego z najlepszych, jakie od dÅ‚uższego czasu pojawiÅ‚o siÄ™ w grach video. Jest przy okazji dość kontrowersyjne, a konsekwencje z nim zwiÄ…zane nie każdemu muszÄ… siÄ™ spodobać – mimo to nie można uznać go za minus produkcji, gdyż finaÅ‚ maÅ‚o którego tytuÅ‚u jest tak poruszajÄ…cy, jak w tym przypadku.

The Quick and the Dead
Wszyscy obeznani z Grand Theft Auto IV z miejsca poczujÄ… siÄ™, jak w domu – zarówno sterowanie, jak i perspektywa, z jakiej obserwujemy Å›wiat, sÄ… niemalże identyczne, jak w IV. Na tym zresztÄ… podobieÅ„stwa siÄ™ nie koÅ„czÄ… – tak jak ostatnia odsÅ‚ona GTA, tak i RDR korzysta z silników RAGE i Euphoria, odpowiedzialnych odpowiednio za grafikÄ™ i fizykÄ™. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, dziki zachód tÄ™tni życiem w takim samym stopniu, jak Liberty City z przygód Niko Bellica. Wprawdzie brak tu tÅ‚umów charakterystycznych dla metropolii, pustkowia jednak przepeÅ‚nione sÄ… wszelkiego rodzaju zwierzynÄ…, na traktach wciąż natykamy siÄ™ na jeźdźców i dyliżanse, a wrażenia dopeÅ‚nia doskonaÅ‚y system „wydarzeÅ„ losowych”, które przybierać mogÄ… najróżniejsze formy – czasem na pojedynek wyzwie nas jakiÅ› samozwaÅ„czy Lucky Luke, innym razem zielarz zaprosi nas do konkursu w zbieraniu roÅ›lin, niejednokrotnie ujrzymy sceny napadów, a przy saloonach nietrudno o obwiesiów narzucajÄ…cych siÄ™ kurtyzanom. Å»adne z tych wydarzeÅ„ do niczego nie zobowiÄ…zuje – gracz może je albo zignorować, albo zainterweniować.

Za pomoc postronnym wzroÅ›nie wskaźnik honoru, natomiast za ich obrabowanie, bÄ…dź zakoÅ„czenie ich żywota – spadnie. Jest to system bardzo przypominajÄ…cy karmÄ™ z ekskluzywnego dla PlayStation 3 inFamousa, w przeciwieÅ„stwie jednak do dzieÅ‚a Sucker Punch, tu zorganizowany jest on o wiele bardziej subtelnie. Zamiast odbijać siÄ™ na zdolnoÅ›ciach Johna, ma on ogromny wpÅ‚yw na to, jak postrzegajÄ… gracza ludzie wokóÅ‚. Na zÅ‚e uczynki „dobrego goÅ›cia”, wszyscy przymknÄ… oko, podczas gdy samo pojawienie siÄ™ „zÅ‚ego Marstona” w mieÅ›cie, może doprowadzić do drobnych nieprzyjemnoÅ›ci ze strony prawa. Poza honorem, gracz zdobywa również „sÅ‚awÄ™”, której kolejne poziomy zapewniajÄ… różnorodne bonusy, i która sprawia, że postronni z miejsca rozpoznajÄ… naszÄ… postać.
System walki w RDR niewiele różni siÄ™ od tych, jakie spotykamy obecnie w wiÄ™kszoÅ›ci gier TPP. Dominuje tu popularny ostatnimi laty „system osÅ‚on” – chowamy siÄ™ za dowolnÄ… skrzyniÄ…/murkiem/gÅ‚azem, a wrogów zdejmujemy z dystansu, jedynie na chwilÄ™ siÄ™ wychylajÄ…c. Ciekawym urozmaiceniem jest tryb Dead Eye – swego rodzaju bulle time, który pozwala nam na oznaczenie celów i oddanie serii perfekcyjnie wymierzonych strzaÅ‚ów.
Godny uwagi jest również oddany nam do dyspozycji arsenaÅ‚ – ktokolwiek myÅ›laÅ‚, że postrzelamy najwyżej dwoma koltami i rozpadajÄ…cÄ… siÄ™ strzelbÄ…, niech lepiej zastanowi siÄ™ jeszcze raz. Rewolwery i strzelby owszem, sÄ…, jednak poza nimi zabawimy siÄ™ różnymi rodzajami shotgunów, obrzucimy naszych adwersarzy dynamitem, koktajlami MoÅ‚otowa (nazywanymi tu, z oczywistych raczej wzglÄ™dów, „fire bottles”), a nawet nożami, czy skorzystamy z pierwszych karabinów snajperskich. Kolekcjonerzy broni unikalnej niewÄ…tpliwie ucieszÄ… siÄ™ z udostÄ™pnienia niemieckiego Mausera, na szczególnÄ… uwagÄ™ zasÅ‚uguje jednak… Lasso. Tak jest, bez dobrego sznura prawdziwy kowboj daleko nie zajdzie. Lasso pomoże nam rozbroić i zwiÄ…zać przeciwników, czy też zÅ‚apać dzikie zwierzÄ™ta. Bonus za styl dla każdego, kto przeciÄ…gnie zwiÄ…zanego bandytÄ™ za koniem – popis możliwoÅ›ci Euphorii w jej najlepszej formie.

For a Fistful of Dollars
OkoÅ‚o 60 misji wÄ…tku gÅ‚ównego to tak naprawdÄ™ jedynie uÅ‚amek możliwoÅ›ci, jakie daje Å›wiat Red Dead Redemption. W tej grze non-stop coÅ› siÄ™ dzieje i czasem nieÅ‚atwo skupić siÄ™ na fabule, gdyż zadania dodatkowe wciÄ…gajÄ… niczym w grach cRPG. Odkrywanie kryjówek gangów, Å›ciganie wyjÄ™tych spod prawa banitów, poszukiwanie skarbów, polowania na nieraz niebezpieczne zwierzÄ™ta (z niedźwiedziami lepiej nie zadzierać, choć i wataha wilków może przysporzyć niemaÅ‚o kÅ‚opotów), ujeżdżanie koni, peÅ‚nienie roli nocnego stróża… Opcji jest bez liku. Można nawet przegrać wszystkie oszczÄ™dnoÅ›ci w pokera i zatopić smutki w najbliższym salloonie – minigier jest sporo i wbrew pozorom nie należą one zawsze do najprostszych.

Za oprawÄ™ graficznÄ… odpowiedzialny jest wspomniany już Rockstar Advanced Game Engine, czyli RAGE – autorski silnik edynburskiego studia. Z przyjemnoÅ›ciÄ… oÅ›wiadczam, że sprawdza siÄ™ on tu jeszcze lepiej, niż w GTA IV – mimo miejscami rozmytych tekstur, wszystko wyglÄ…da fenomenalnie – od zaroÅ›niÄ™tych pustkowi, przez szczegóÅ‚owo i starannie zaprojektowane mieÅ›ciny, aż po ludzi i zwierzÄ™ta. Efekty pogodowe i pory dnia również potrafiÄ… zaprzeć dech w piersiach – wschody i zachody sÅ‚oÅ„ca to już wizytówka Rockstara prezentowana w niemalże każdej ich grze, fenomenalne wrażenie robiÄ… jednak również burza i pustynny skwar. Przyczepić można siÄ™ jedynie do wody – chociaż można do niej przywyknąć, czasem za bardzo przypominaÅ‚a mi foliÄ™, co dziwi, pamiÄ™tajÄ…c jak doskonale byÅ‚a ona wymodelowana w ostatnim Grand Theft Auto.
Również oprawa audio jest maÅ‚ym majstersztykiem. Tradycyjnie Rockstar dobraÅ‚o profesjonalnych aktorów, którzy swojÄ… pracÄ… nadali odgrywanym postaciom niesamowitÄ… głębiÄ™, na tym siÄ™ jednak nie koÅ„czy – zadbano o wszystkie dialogi przechodniów, czy też odgÅ‚osy otoczenia i broni, nie ma wiÄ™c siÄ™ o co martwić – wystrzaÅ‚ z rewolweru brzmi jak wystrzaÅ‚ z rewolweru, nie jak z pistoletu na kapiszony. Wszystko to okraszono stonowanÄ… muzykÄ… wzorowanÄ… na tradycyjnych westernowych motywach, co w doskonaÅ‚y sposób potÄ™guje klimat – nie ma to jak w akompaniamencie harmonijki przejechać siÄ™ konno po pustkowiu i obejrzeć zachód sÅ‚oÅ„ca.

Unforgiven
Na bolÄ…czek Red Dead Redemption cierpi kilka i ciężko nie odnieść wrażenia, że wiÄ™kszoÅ›ci z nich daÅ‚o siÄ™ w prosty sposób uniknąć.
PierwszÄ… z nich jest fatalna synchronizacja dialogów z wydarzeniami na ekranie. Jako, że tu nie my decydujemy o szybkoÅ›ci przemieszczania siÄ™ wraz z towarzyszem podczas misji (na ogóÅ‚ jedzie on osobno i sam narzuca tempo), wiele prowadzonych z postaciami dialogów nagle urywa siÄ™ w póÅ‚, gdyż dojeżdżamy zbyt wczeÅ›nie we wskazane miejsce. Traci na tym nie tylko fabuÅ‚a, ale i sam gracz, gdyż rozmowy prowadzone przez Johna z innymi bohaterami czÄ™sto sÄ… bardzo zabawne i interesujÄ…ce, a sytuacje, w których na pytanie typu „Jak tam twoja rodzina?” nasz towarzysz odpowiada „JesteÅ›my na miejscu, przygotuj broÅ„.” PowtarzajÄ… siÄ™ notorycznie i nie mamy na nie zbyt wielkiego wpÅ‚ywu.

Kolejna tajemnicza kwestia to brak możliwoÅ›ci pÅ‚ywania. Tak jest, John nie umie pÅ‚ywać, do czego zresztÄ… przyznaje siÄ™ w jednej z misji – dziwi to nieco, gdyż wydawać by siÄ™ mogÅ‚o, że po premierze Grand Theft Auto: San Andreas, Rockstar raz na zawsze odpuÅ›ciÅ‚ sobie bohaterów cierpiÄ…cych na wodowstrÄ™t. Sprawia to niestety, że wodÄ™ musimy traktować jak kwas – jeden faÅ‚szywy krok, a John raz na zawsze przepadnie w odmÄ™tach!
Na porzÄ…dku dziennym sÄ… również drobne błędy graficzne. Już w kilka dni po premierze, Å›wiat obiegÅ‚y filmy ukazujÄ…ce „kobietÄ™-osÅ‚a”, czy też ludzi fruwajÄ…cych niczym ptaki. Nie zdarza siÄ™ to zbyt czÄ™sto, powoduje jednak odruchowe westchniÄ™cie – podobnie jak czasem toporne sterowanie. Zbyt Å‚atwo spaść z klifu tylko dlatego, że John za późno zareaguje na naszÄ… komendÄ™ „STOP”, lub nie schowa siÄ™ w porÄ™ za przeszkodÄ… i zostanie rozstrzelany.

Hang ‘Em High
Mimo wymienionych wad, trzeba uczciwie przyznać, że dalsze ich wymyÅ›lanie byÅ‚oby typowym przejawem „czepiania siÄ™ na siłę”. ZdajÄ™ sobie oczywiÅ›cie sprawÄ™ z tego, że RDR to nie gra idealna, zmuszony jestem jednak zapytać…”Co z tego?”. To hit. WciÄ…gajÄ…cy, solidnie wykonany, dostarczajÄ…cy godzin wyÅ›mienitej zabawy – niewykluczone, ze za kilka miesiÄ™cy spojrzÄ™ na tÄ™ grÄ™ o wiele bardziej krytycznie, w chwili obecnej jednak jestem w stanie stwierdzić, że jest to jeden z gÅ‚ównych pretendentów do tytuÅ‚u gry roku. Red Dead Redemption oczarowuje, jak niemalże nic, co jest w tej chwili dostÄ™pne na rynku i nie przetestowanie go wydaje mi siÄ™ być zwyczajnym grzechem. Grzechem niemożliwym do odkupienia.