Recenzja - Władca Pierścieni: Wojna na Północy

Opublikowano: 26.11.2011 - 11:54
Platforma:

Miłośnicy trylogii Tolkiena nie mają powodów do zachwytu. Wydane na przestrzeni ostatnich lat produkcje z Lord of the Rings w tytule były albo słabe (nieszczęsny Podbój), albo też skierowane do wąskiego grona graczy (dwie udane odsłony Bitwy o Śródziemie czy LotR Online). A i zdarzały się takie, które w ogóle nie ujrzały światła dziennego, bo świetnie zapowiadający się The White Council poszedł do piachu i świat już dawno o nim nie pamięta. Niedługo później licencja na tytuły z serii Władca Pierścieni, po wielu latach eksploatowania przez „Elektroników”, w końcu wróciła do firmy Warner Bros, a ta ku uciesze fanów zapowiedziała nowe produkcje z elfami, niziołkami orkami i smokami w rolach głównych. Pierwszy z nich niestety był tragiczny, gdyż Aragorn Quest okazał się brzydką i bardzo słabą zręcznościówką. Lecz wszyscy czekali na ten drugi tytuł - Władca Pierścieni: Wojna na Północy. Czy tym razem będzie lepiej?

 

 

Od razu wszystkich ucieszę, że tak, bo przecież już gorzej być nie mogło. Z drugiej strony pewnie zdążyliście rzucić okiem na ocenę końcową, więc łatwo stwierdzić, że rewelacyjnie też nie jest. A powinno, bo sam pomysł, wstępne założenia samej rozgrywki oraz cała otoczka była niemal idealną receptą na hit. Fabuła również, bo ta dotyczy niezwykle trudnej wyprawy trójki wojowników w północne rejony Śródziemia, by tam zgładzić potężnego maga, prawą rękę samego Saurona – Agandaura. A wojownicy to nie byle jacy, gdyż w skład naszej wesołej gromadki wchodzi niezwykle sprawnie posługujący się mieczem oraz łukiem Eragan, strażniczka wiedzy z Rivendell – Andriel oraz doskonale walczący toporem krasnolud Farin.

 

Generalnie rzecz biorąc, opowiedziana w Wojnie na Północy historia potrafi wciągnąć, a to z jednego, jakże istotnego powodu – rozgrywa się ona równolegle do wydarzeń przedstawionych w książce/filmie. Dzięki takiemu zabiegowi na bieżąco będziemy dowiadywać się o losach i postępach drużyny pierścienia, porozmawiamy z dobrze znanymi bohaterami, takimi jak Gimli, Aragorn czy Elrond, lecz całkowicie dano ciała z jedną, jakże ważną rzeczą. Otóż dzieło Tolkiena potrafiło także rozbawić, chociażby dzięki ciekawym wymianom zdań pomiędzy krasnoludem, a elfem. Tutaj wszystko jest tak cholernie poważne, że czasem ma się wrażenie, że to Moda na Sukces w wydaniu fantasy, a każdemu z bohaterów wsadzono kij w tyłek i dlatego są tacy sztywni.

 

 

Co prawda fabularnie tytuł trochę zawodzi, gdyż zwyczajnie brakuje jej „pazura”, ale to, co zaprezentowali twórcy na samym początku to już totalna tragedia. Naszą przygodę rozpoczynamy w Bree, mieścinie szaroburej, skąpanej w ciemnościach i przy okazji zalanej deszczem. Generalnie zdecydowanie najbardziej odpychającej lokacji w całej grze. Co gorsza, by dosięgnąć miecza i zapoznać się z systemem walki poczekamy sobie dobre kilkanaście minut, ponieważ na początku musimy poprowadzić piekielnie nudne rozmowy z kilkoma mieszkańcami, Aragornem, barmanem, czy nawet z jakimś gościem, który wstydzi się zapytać o rękę pewną dziewkę. Słowem – nuuuuuda! Na szczęście później jest już tylko lepiej, bo gdy tylko opuścimy mury miasta zaczyna się prawdziwa zabawa.

 

 



Oj z tą głupotą naszych kompanów trochę przesadziłeś ;-) Wykorzystywałeś komendy dla nich (atak / obrona)? Jak ich wezwiesz to podlecą do Ciebie, rzucą bufa, ochronę przed strzałami (+ regen życia) itp. Z oceną się zgadzam, aczkolwiek dodałbym 0.5 punkta na plus za co-op. Przeszedłem kampanię ze znajomym - zabawa przednia Gierka ogólnie bardzo fajna (moje pierwsze zaskoczenie tego roku, drugim jest oczywiście Saints Row The Third), ale niestety gra zginie w gąszczu innych "większych" hitów (podobnie zresztą jak wspomniany Saints Row). Aaa, i jeszcze coś - gra generlanie jest chyba najlepszą grą w świecie LotRO, ale za to wykonanie smoka boje kompletnie wszystkie pozostałe gry (łącznie ze Skyrimem na czele). Jak to wykrzyknął mój znajomy, gdy pierwszy raz zobaczył tego smoka - "to taki smok z książek, tak jak powinien wyglądać!". Coś w tym chyba jest

TobiAlex [Wędrowiec] || wysłano: 26.11.2011 - 17:27
avatar

Użytkownik TobiAlex dnia napisał


Oj z tą głupotą naszych kompanów trochę przesadziłeś ;-) Wykorzystywałeś komendy dla nich (atak / obrona)? Jak ich wezwiesz to podlecą do Ciebie, rzucą bufa, ochronę przed strzałami (+ regen życia) itp.


Są głupi jak cholera i zdecydowanie nie przesadzam Z komend (na konsoli "rozkazy" wydawało się "UPem" i "DOWNem" na krzyżaku) skorzystałem może ze 4 razy, bo prawdę powiedziawszy na normalnym poziomie trudności nie było takiej potrzeby, by mi pomagali. Jedynie mogę pochwalić elfkę za rzucanie regeneracji, gdy tylko poziom życia drastycznie mi spadał. Szkoda tylko, że niekiedy rzucała ten czar tak nieporadnie, że po sekundzie wróg już rozwalał pole siłowe i po regeneracji

Użytkownik TobiAlex dnia napisał


Aaa, i jeszcze coś - gra generlanie jest chyba najlepszą grą w świecie LotRO, ale za to wykonanie smoka boje kompletnie wszystkie pozostałe gry (łącznie ze Skyrimem na czele). Jak to wykrzyknął mój znajomy, gdy pierwszy raz zobaczył tego smoka - "to taki smok z książek, tak jak powinien wyglądać!". Coś w tym chyba jest


Z tym "najlepszą grą w świecie LOTR" to znowu Ty przesadziłeś, bo znacznie lepsze były druga część Battle for Middle-Earth, świetny Powrót króla, czy właśnie LOTR Online. Chodzi mi tutaj o ich ogólną jakość, poziom dopracowania i grywalność, bo ciężko w jakikolwiek sposób porównać dwa odmienne gatunki. Ja bym zatem Wojnę na Północy ulokował na 4 miejscu jeśli o gry z tego uniwersum chodzi (przynajmniej te współczesne). Bawiłem się przy niej całkiem nieźle, ale jednak czegoś mi brakowało.

Basza [Bojownik] || wysłano: 26.11.2011 - 18:48
avatar powrot krola był "śuper" dużo grałem

CoATI [Owned!] || wysłano: 26.11.2011 - 21:40


obrazek
Login:
Basza
Ranga: Redaktor
Profil: zobacz
Postów: 242


7.0

plusy Zalety:
+ porządny system walki
+ kilka elementów zaczerpniętych z gatunku RPG
+ dobrze zrealizowany tryb kooperacji
+ solidna oprawa audiowizualna
+ polska wersja (tylko napisy) również na konsole
+ to przecież Władca Pierścieni!

minusy Wady:
- to "tylko" hack & slash, ze wskazaniem na to drugie
- słabiutki początek
- bliźniaczo podobne do siebie potyczki z przeciwnikami
- brakuje choćby krztyny humoru
- niewidzialne ściany!
- głupota naszych kompanów

7
8
7


Władca Pierścieni: Wojna na Północy

producent: Snowblind Studios
wydawca: Warner Bros Interactive
dystrybutor: Cenega Poland

światowa premiera: 01.11.2011
polska premiera: 04.11.2011
platforma: