Tym razem postanowiłem po pastwić się nad Microsoftem i troszkę nad chińskim rządem. Nie to, że się uwziąłem. Zwyczajnie zbyt wiele ciekawych newsów ukazało się w ostatnim czasie na naszym portalu, a ja je, no cóż... obszernie komentuje i rozwijam.
Capcom może zrobić Street Fighter'a pod Kinect
Ten news jednocześnie mnie rozśmieszył, zaintrygował i pobudził do rozmyślania. Jak sobie wyobrażacie siebie samych stojących przed telewizorem/monitorem i wywijających nogami, rękoma i kto wie czym jeszcze? No cóż, gdyby ktoś popatrzył na Was z boku, uznałby Cię za świra.

Cytuję: „Nowy wynalazek Microsoftu, mimo, że bardzo popularny, wcale nie ma gigantycznej rzeszy fanów. Zarzuca mu się, że nie da sobie rady z 'prawdziwymi' grami i może się sprawdzać tylko w specjalnych produkcjach tworzonych pod niego samego.”
To było wiadome przed i po wypuszczeniu tego wynalazku. Microsoft starał się mydlić wszystkim oczy pisząc i mówiąc, że specjalnie pod Kinecta powstaje wiele ciekawych produkcji, a większość z nich nie jest prostymi pierdółkami tylko poważnymi grami. Nie zaprzeczę, że w technologii tkwi potencjał, ale jak to często bywa, albo został już zmarnowany, albo jeszcze drzemie i czeka na swojego księcia. Z mojego punktu widzenia Street Figher nie będzie tym wymarzonym. Zakładam, że produkcja zostanie wstrzymana na jakimś etapie i tym samym na kolejnym gadaniu i obiecywaniu się zakończy. Osoby znające takie sztuki walki jak judo czy karate będą zapewne zawiedzeni. Nie ma to jak trening, z wirtualnym przeciwnikiem.
W moim przekonaniu po raz kolejny Microsoft i Sony prowadzą batalię, której finał nie zostanie rozstrzygnięty na korzyść żadnej z wymienionych firm, bądź jak to woli korporacji. Zarówno Kinect (Xbox 360), jak Move (PlayStation 3) nie odniesie zamierzonego sukcesu. Stoi za tym prosta przyczyna: w założeniach obydwa gadżety miały wspomagać już istniejące i te powstające tytuły; w praktyce wyszło znacznie gorzej i w dużej mierze dostaliśmy i dostaniemy gry made in Wii. Mimo wszystko Sony ze swoim Move ma asa w rękawie i pomimo dziecinnej prezencji oferuje więcej niż konkurencja. Dedukcja dobra rzecz, faktem jednak jest, że Nintendo co by nie opracowało, to i tak będzie się cieszyć zaszczytnym miejscem lidera rynku konsol. Wiecie dlaczego? Głównie, a raczej przede wszystkim przez innowacyjność.

Kinect zakazany w Chinach
Chiny to dziwny kraj. A może specyficzny? Rozumiem, że każdy chce zachować swoje tradycje narodowe, ale tamtejszy rząd zachowuje się jak Piłsudski, który hamował rozwój naszego wojska.
To już kolejny strzał w piętę dla Microsoftu. Na przykład w ubiegłym roku rozeszło się o czcionki stworzone przez chińską firmę Zhongyi Electronic do starszych Windowsów, które to zostały zastosowane do zaktualizowanych wersji przez korporację z Redmond. Osobiście nie przyjąłem żadnego stanowiska w tej sprawie. Zbanowanie Kinecta było do przewidzenia, bo skoro sama sprzedaż konsoli jest zakazana, to i akcesoria do niej przeznaczone także. Rząd chce zrobić ze swojego kraju sterylną przestrzeń znaną z Mass Effecta. I wiecie co? Australia rządzi.

Nieoficjalne źródła donoszą, że w Chinach panuje ostra restrykcja i o ile sprzedaż konsol, gier na nie przeznaczonych i różnych akcesoriów jest zakazany, o tyle zakaz ten nie tyczy się PC. Jasne, przecież „intelektualiści i elita” nie mogą się uwsteczniać, dojście do świata za pośrednictwem internetu jest potrzebne, a w dodatku komputery są przydatne w wielu pracach biurowych. To jednak nie przeszkodziło nikomu w zakazie sprzedaży i graniu w tytuły wypuszczone na pieca.
Na szczęście nie wszystkich, jednak skutecznie rząd stara się wydłużyć tą nieprzyjemną listę. I nie chodzi tutaj o jakieś brutalne mordobicia czy krwiste strzelanki – bana dostają niewinne produkcje. Dochodziły mnie słuchy, że funkcjonariusze tamtejszej policji są na tyle bezczelni, że dopuścili się do przetrzymywania wybranych osób, pod śmiesznymi zarzutami rozbojów i tym podobnych, a za źródło wskazywali właśnie gry komputerowe i wideo. Były także przypadki, że miały miejsce „spontaniczne” łapanki na niewinną młodzież (a dokładnie na nastoletnie, a raczej małoletnie ciężarne dziewczyny), której krąg zainteresowań zupełnie nie był związany z naszą ulubioną rozrywką. Przesłuchania miały charakter gróźb i wpajania dziwnych ideologi, a później przyznawania się do idiotycznych zarzutów przez rzekomo oskarżonych. Kto by nie wybuchł śmiechem, gdyby usłyszał bądź wyczytał, że załóżmy 16-letnia Marysia z Torunia zaszła w ciąże, a za winowajcę podając grę Dragon Age: Początek, wskazując palcem na element erotyki w niej zawarty?
Nie, to nie są moje wymysły, a nieoficjalne fakty, chociaż nie wiem, czy sformułowanie to jest poprawne. Wiem, że na świecie dzieje się wiele dziwnych rzeczy i nie był bym zaskoczony, gdyby te pogłoski okazały się prawdą. Teraz rodzi się pytanie, czy ktoś poszedłby w ślady Chin? Oczywiście nie mam na myśli tak drastycznych i niemądrych zarazem środków. Oglądał ktoś z Was film zatytułowany „Człowiek demolka”? W roli głównej m.in. Sylvester Stallon, Sandra Bullock i Wesley Snipes. Obsada niezła, zaprezentowany świat już raczej nie. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć, to polecam. Sterylność w pełnej okazałości.

Microsoft chciał połączyć PC i Xbox360
Cytuję: „Celem było połączenie graczy X360 i PC tak, aby mogli razem grać w tytuły takie jak Unreal Tournament 3 czy Gears of War. Gdyby Microsoft doprowadził projekt do końca, PC miałoby teraz dużo lepszą pozycję.”
Nie zgadzam się z wypowiedzią Rahula Sooda, a dokładnie z jej pogrubioną częścią. Uważam, że taka fuzja miała tak naprawdę spopularyzować Xboxa360, a raczej granie na padzie stawiając go na równi z myszką. I biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy obydwu akcesoriów do zabawy oraz wszystkie gatunki gier, to taki bratni uścisk mógłby się udać. Zabrakło wyobraźni. I być może dofinansowania?

Jakim problemem byłoby podłączenie do konsoli myszki i klawiatury? Skoro do PC można podpiąć pady, kierownice i inne gadżety, to i konkurencja powinna mieć pełnię możliwości. Kto się w ogóle zabierał za projekt, bez konkretnego pomysłu? Tłumaczenie się w stylu „(...)aby mogli razem grać w tytuły takie jak Unreal Tournament 3 czy Gears of War” jest dla mnie idiotyczne. Wszystko inne już się nie liczy? Dlaczego nie zrobili porównania obydwu platform z graczami w roli głównej i jakąś bijatyką jako temat przewodni? Wtedy role z pewnością by się odwróciły. No chyba, że ktoś z osób posiadających komputer jest na tyle zmutowany, że dysponuje dodatkową parę rąk i uchodzi za jednego z największych wymiataczy w Tekkenie. W takim wypadku zwracam honor.
Pomyślmy, jaki efekt i możliwości dałoby nam takie połączenie? Z komentarzy pod newsem wyczytałem parę bardzo konkretnych pomysłów, ale ktoś jest chyba głuchy na jakiekolwiek sugestie z zewnątrz. Panowie (i panie?) z Microsoftu wyszli po raz kolejny z założenia, że są najmądrzejsi i sami wiedzą najlepiej jak co i z czym zrobić. W konsekwencji się ośmieszyli i wyszli na bufonów. Jak dla mnie fail roku, a przynajmniej jeden z pretendentów.
Pamiętajcie, że seria 'Z plaskacza' ma przerysowany, lekko humorystyczny i prześmiewczy charakter. Materiałów tutaj zawartych nie należy brać na poważnie.