Z plaskacza #3

Opublikowano: 30.07.2010 - 14:07



Tym razem postanowiłem po pastwić się nad Microsoftem i troszkę nad chińskim rządem. Nie to, że się uwziąłem. Zwyczajnie zbyt wiele ciekawych newsów ukazało się w ostatnim czasie na naszym portalu, a ja je, no cóż... obszernie komentuje i rozwijam.

 

Capcom może zrobić Street Fighter'a pod Kinect

 

Ten news jednocześnie mnie rozśmieszył, zaintrygował i pobudził do rozmyślania. Jak sobie wyobrażacie siebie samych stojących przed telewizorem/monitorem i wywijających nogami, rękoma i kto wie czym jeszcze? No cóż, gdyby ktoś popatrzył na Was z boku, uznałby Cię za świra.

 

 

Cytuję: „Nowy wynalazek Microsoftu, mimo, że bardzo popularny, wcale nie ma gigantycznej rzeszy fanów. Zarzuca mu się, że nie da sobie rady z 'prawdziwymi' grami i może się sprawdzać tylko w specjalnych produkcjach tworzonych pod niego samego.”

 

To było wiadome przed i po wypuszczeniu tego wynalazku. Microsoft starał się mydlić wszystkim oczy pisząc i mówiąc, że specjalnie pod Kinecta powstaje wiele ciekawych produkcji, a większość z nich nie jest prostymi pierdółkami tylko poważnymi grami. Nie zaprzeczę, że w technologii tkwi potencjał, ale jak to często bywa, albo został już zmarnowany, albo jeszcze drzemie i czeka na swojego księcia. Z mojego punktu widzenia Street Figher nie będzie tym wymarzonym. Zakładam, że produkcja zostanie wstrzymana na jakimś etapie i tym samym na kolejnym gadaniu i obiecywaniu się zakończy. Osoby znające takie sztuki walki jak judo czy karate będą zapewne zawiedzeni. Nie ma to jak trening, z wirtualnym przeciwnikiem.

 

W moim przekonaniu po raz kolejny Microsoft i Sony prowadzą batalię, której finał nie zostanie rozstrzygnięty na korzyść żadnej z wymienionych firm, bądź jak to woli korporacji. Zarówno Kinect (Xbox 360), jak Move (PlayStation 3) nie odniesie zamierzonego sukcesu. Stoi za tym prosta przyczyna: w założeniach obydwa gadżety miały wspomagać już istniejące i te powstające tytuły; w praktyce wyszło znacznie gorzej i w dużej mierze dostaliśmy i dostaniemy gry made in Wii. Mimo wszystko Sony ze swoim Move ma asa w rękawie i pomimo dziecinnej prezencji oferuje więcej niż konkurencja. Dedukcja dobra rzecz, faktem jednak jest, że Nintendo co by nie opracowało, to i tak będzie się cieszyć zaszczytnym miejscem lidera rynku konsol. Wiecie dlaczego? Głównie, a raczej przede wszystkim przez innowacyjność.

 

 

 



Obecnie brak komentarzy - bądź pierwszy.