Jak to leciało, kiedy się grało? #1 - Red Dead Redemption

Opublikowano: 31.07.2010 - 00:25



Gdy pod koniec maja 2010 roku na półki sklepowe tafił nowy tytuł ze stajni Rockstar Games, nikt nie miał wątpliwości, że stanie się on jednym z głównych kandydatów do tytułu gry roku. Recenzenci chwalili Red Dead Redemption za jej fabułę, grywalność, tętniący życiem świat, wyraziste postacie i… Soundtrack. Ścieżka dźwiękowa RDR okazała się być osiągnięciem niezwykłym – w niewielu grach muzyka została dopasowana tak dobrze, a w jeszcze mniejszej ilości przypadków OST okazał się być doskonałym albumem nie wymagającym znajomości samej gry do czerpania przyjemności ze słuchania go.

 

   

 

Mając w pamięci doskonałe soundtracki z Dobrego, Złego i Brzydkiego (Ennio Morricone), czy Siedmiu Wspaniałych (Elmer Bernstein), jednych z najbardziej znanych wśród filmowych westernów, zastanawiałem się, co zaoferuje Rockstar w swojej własnej opowieści z dzikiego zachodu. Gwiazdy z Edynburga są w końcu znane z doskonałego doboru utworów w serii Grand Theft Auto i mrocznej, przejmującej muzyki z gier o nowojorskim gliniarzu, Maksie Payne’ie, bezpiecznie było więc założyć, że również osadzona u zmierzchu ery rewolwerowców historia ex-bandyty, Johna Marstona doczeka się adekwatnej oprawy audio – i tak też oczywiście się stało. Red Dead Redemption OST to typowa, westernowa muzyka; Przeważa tu gitara klasyczna, harmonijka, bębny i od czasu do czasu instrumenty dęte, choć nie zabrakło i trochę mniej tradycyjnych zabawek, jak chociażby gitara elektryczna.

 

Muzykę, z wyjątkiem kilku utworów, skomponowali członek kapeli Friends of Dean Martinez, Bill Elm, oraz jej były członek Woody Jackson. Zawierającą 19 utworów składankę rozpoczyna utwór Born Unto Trouble, kawałek pozornie spokojny, doskonale oddający jednak zarówno industrializację zachodu, jak i mrok kryjący się w duszy Marstona. Born Unto Trouble bardzo płynnie przechodzi w swoją dużo szybszą wersję, The Shootist. Tu nie ma już wątpliwości, że znaczną część gry pochłaniają strzelaniny – The Shootist idealnie wpasowuje się w klimat ciągłych pościgów, napadów na pociągi i rozbojów w saloonach.

 

 

 

Kolejnymi ważnymi utworami są niewątpliwie El Club de Los Cuerpos oraz Estancia, kojarzące się przede wszystkim z wojażami naszego bohatera po Meksyku. Pierwszy jest szybki i trzymający w napięciu – to muzyka zdająca się wykrzykiwać Ci słowa „toczysz wyścig z czasem” w twarz. Estancia natomiast jest o wiele spokojniejsza i przygrywa nam raczej podczas samotnych wędrówek po preriach. Jako ósmy utwór na liście autorzy postanowili umieścić motyw przewodni gry, nutę odrobinę melancholijną, chociaż bynajmniej nie powolną.

 

 



avatar Nie grałem w grę, mimo tego nie przeszkodziło mi to w pozytywnym odbiorze OSTa.

Cummykaze [Owned!] || wysłano: 31.07.2010 - 11:52