Grasz za darmo: Stealth Bastard

Opublikowano: 26.12.2011 - 11:37



O tym, że darmowe gry nie muszą być słabe i brzydkie mieliśmy się okazję przekonać już wielokrotnie.  Oczywiście to, że freeware’owe produkcje, ze względu na ograniczone fundusze, nie mogą konkurować z komercyjnymi tytułami pod względem wykonania technicznego jest jasne. Nadrobić jednak mogą (i to często z nawiązką) pomysłowością i grywalnością. Mimo, że ciekawych tytułów za friko jest całkiem sporo, to wieść o nich roznosi się przede wszystkim pocztą pantoflową i tak naprawdę często jak przychodzi co do czego, trudno „na szybko” coś fajnego znaleźć. Bez wątpienia jedną z pozycji, po które warto sięgnąć, w przypadku takiego impasu jest Stealth Bastard.  

 

Stealth Bastard jest logiczno-zręcznościową platformówką, wydaną przez brytyjskie Curve Studios. Grafika nawet jak na darmową produkcję, jest nad wyraz uboga. W całej grze  dominują szaro-bure kolory,  wszystkie lokacje wyglądają praktycznie identycznie, nieraz zdarza się też sytuacja, że pół ekranu zajmuje nam czarna ściana, a do tego bohater i jego wrogowie zbudowani są co najwyżej z kilku wielokątów. Wizualnie Stealth Bastard  przywodzi na myśl produkcje z początków lat 90 ubiegłego wieku.

 

 

Nieco lepiej wypada muzyka. Co prawda kawałków jest niewiele i co kilka plansz się one powtarzają, ale za to są dynamiczne i swoim charakterem pasują do rozgrywki. Jednakże już efekty dźwiękowe ograniczają się do plasków zgniatanego (ewentualnie potraktowanego laserem) bohatera, trzasków otwieranych i zamykanych stalowych drzwi, tudzież sporadycznych odgłosów wydawanych przez obecne na planszy maszyny. O fabule w samej grze, ani na jej oficjalnej stronie internetowej nic nie znalazłem, ale umówmy się – nawet gdyby jakaś była nie wpłynęłaby ona w większym stopniu na ocenę tej produkcji.

 

Mimo że powyższe słowa nie zachęcają do sięgnięcia po Stealth Bastard, to gra zasługuje na większą uwagę. A to ze względu na świetną mechanikę rozgrywki i naprawdę dużą grywalność. Pod tymi względami produkcja przypomina po trochę Braida, charakteryzującego się wymyślnymi, opartymi głównie na zabawach z przełącznikami, zagadkami logicznymi, mamy też Limbo z mrocznym i jakże sugestywnym klimatem wzbudzającym w nas poczucie osamotnienia oraz beznadziejności naszej sytuacji. A nawet odrobina Abe’s Odysee się tu znalazła, gdzie prawie każde spotkanie z wrogiem kończy się dla naszego bohatera tragicznie. W grze jesteśmy praktycznie całkowicie bezbronni, nie licząc możliwości spychania na mechanicznych strażników ruchomych bloków (z czego jednak sugeruję korzystać bardzo ostrożnie, bo może się okazać, że zniszczony przez nas robot, był nam niezbędny do zakończenia etapu). Wobec brak argumentów siłowych pozostaje nam więc tylko nasza szybkość oraz inteligencja.

 

 

 



avatar Chętnie wypróbuję - to taki Splinter Cell w 2d

neoXs [Owned!] || wysłano: 26.12.2011 - 13:00
avatar Zgadzam się z Neoxem. Bardzo lubię serię SC więc automatycznie jest to dla mnie pozycję obowiązkową. Muszę przyznać że tak patrzę, patrzę i widzę SC na mojej starej KP500.

yaxley [Nowicjusz] || wysłano: 02.01.2012 - 20:50