Publikowanie materiałów tylko za zgodą autorów.
abeon.cms
Coraz więcej serii zmienia się drastycznie – i zarazem psuje – poprzez zjawisko amerykanizacji. Gra zmienia swój klimat i fabułę tylko po to, by się lepiej sprzedała. Czy to jednak wychodzi jej na zdrowie? Nie sądzę…
Co jednak rozumiem przez słowo „Amerykanizacja”? Całkowite odstępstwa od pierwszych założeń tytułu. Dla przykładu – najlepszy swoją drogą okaz amerykanizacji – seria Resident Evil. Jedynka była świetna i straszna, dwójka miała „ten” klimat, trójka powalała akcją i wciąż klimatem… I przyszedł czas na Resident Evil 4… Zabolał mnie fakt, co się tam działo. Zamiast typowego zombie – mieliśmy jakichś wsioków z siekierami, którym raz na jakiś czas z głowy wyrastał kwiatek. Ale nie będę zbyt krytyczny – nadal było mrocznie, chociaż z horroru zrobiła się zwykła rzeźnia. Taki wolniejszy Painkiller z widokiem TPP. Najwyraźniej fani „Amerykanizacji” mieli problemy z rozwiązywaniem zagadek.

Ale wkońcu – niestety – wyszła część piąta. Hasła w stylu „Powrót do korzeni!”, „Znowu Chris Redfield!”. Na początku nawet dało się zainteresować tym tytułem, ale premiera pogrzebała wszystko. Po pierwsze – jasno jak plaży w czasie letniej gorączki. Co ma mnie tu przestraszyć, że zapytam, gdy widzę wszystko jak - nie przymierzając – w Far Cry’u? Lepiej, w Far Cry można było czasami skoczyć, gdy podczas nocy z krzaków wyskoczył mutant. Tutaj nic, zero…
I po drugie. Gdzie się podziały prawdziwe straszne zombiaki? Co ma mnie w tym tytule przestraszyć? Przemowa (!) zainfekowanego? Tłum go słuchających(!!)? Jakiś grubas w roli kata(!!!), który wcale ułomem nie jest bo potrafi wykonać proste rozkazy? A może mam się bać podczas walki z zainfekowanymi motocyklistami(!!!!)? Albo podczas gdy walę z działka do goniącej mnie ciężarówki pełnej zainfekowanych, prowadzonej przez jednego z nich(!!!!!)?
Capcom! Obudź się do cholery! Z premiery na premierę z zombie robicie społeczeństwo! Jak tak dalej pójdzie, to za parę lat będziemy grać w Resident Evil: The Sims Strikes! Co jeszcze? Symulator lotu Resident Evil?
Nie zrozumcie mnie źle. Sama gra – jako gra akcji – jest całkiem dobra, efektowna i tak dalej, ALE NIE TEGO SPODZIEWAM SIĘ PO TYTULE, KTÓRY PRZEZ TRZY PIERWSZE CZĘŚCI BYŁ ŚWIETNYM HORROREM Z CIĘŻKIM KLIMATEM! Mam – smutną, ale szczerą nadzieję – że Capcom skończy swą działalność i nie zbezcześci tytułu, który tak lubiłem za młodu…
Ciekawy, dający do myślenia artykuł. Jedyne z czym się nie do końca zgodzę to fragment o UT. Ale to zrozumiałe, boś zagorzały fan.
Znany efekt. . . Daje do myślenia, nam fanom, ale twórcom gier, jest to obojętne, im zależy tylko na zyskach.
Artykuł daje do myślenia.
No i kolejna gra co by można dopisać do tej listy (choć jeszcze nie wyszła) jest Arcania: Gothic IV, która od początku robiona jest, nie wiadomo czemu(rzecz jasna dla producentów wiadomo- dla większego rynku zbytu, choć to ryzykowne, bo z kolei starzy fani serii mogą nie kupić gry), pod amerykański rynek, gdzie żadna gra z serii Gothic nie miała zbytu, bo były zbyt mroczne i przeznaczone dla hardcorowych graczy. Niby wszystkie ułatwienia maja być opcjonalne, ale z ocena trzeba będzie jednak poczekać do premiery, ponieważ różnie może jeszcze być. Amerykanie nawet dostana inna wersje kolorystyczna (bardziej jasna, kolorowa i w ogóle bajkowa zapewne) LOL. Inne jeszcze gry można wymieniać dłuuugo.
W chwili obecnej, coraz większa rzesza producentów przekwalifikowuje się na rynek zbytu graczy, których nie interesuje wyśrubowany poziom trudności, porządna historia i zmyślny gameplay. I na to nic nie można poradzić. Każdy lubi to co lubi, a o gustach się nie dyskutuje. Średnia wieku graczy wzrasta, a co za tym idzie wymagania się zaniżają. A im więcej niskich wymagań, tym większa szansa na to, że dana seria dostanie reinkarnację znienawidzoną przez wieloletnich hardcorowców. Wiele firm trafia tam, gdzie osiągnie większy zysk. Prawa dyktuje rynek, a nie narodził się taki, który by wszystkim dogodził. Kogo będzie obchodziło, że starzy wyjadacze Splinter Cella są zniesmaczeni nową jego odsłoną? Znacznie więcej jest takich, którzy wolą, aby gra przechodziła się sama, a niżeli ktoś miałby ją przechodzić. Do tego trzeba się przyzwyczaić, że gracze jeszcze nie raz w najbliższym czasie dostaną po twarzy. Nie przewiduję wielu wyjątków, obecnie każdy idzie ślepo jak mrówka za mrówką.
Czemu gry robi się pod Amerykański rynek?
Tak się dzieje z każdą dziedziną "sztuki", coraz większa kasa = coraz bardziej masowa "sztuka" , w tym wypadku gry. Tak stało się z filmami, teraz przychodzi czas na gry, taka jest smutna prawda ;/.
Cytat
Cytat
Przypominam, że autorem tekstu jest Arkadikuss. Ja pozwoliłem sobie jedynie pomóc w publikacji artykułu ;)