
Ogłoszenie prac nad kolejną częścią gry z serii Aliens vs Predator wywołało duże zamieszanie w growym światku. Było to spowodowane głównie dwoma czynnikami. Pierwszy z nich to okres oczekiwania na ponowne wcielenie się w kosmicznych ulubieńców – 9 lat musiało upłynąć abyśmy mogli zobaczyć ich w akcji. Drugą istotną kwestią był fakt, że trzecią odsłoną AvP zajmie się Rebellion czyli studio, które powołało do życia pierwszą część. Niosło to za sobą obawy jak i nadzieje, jednak tych pierwszych było o wiele więcej - nie jest tajemnicą, że ich ostatnie produkcje nie należały do zbytnio udanych. Pamiętajmy też, że za sequel odpowiada Monolith Productions, które stanęło na wysokości zadania i sprezentowało graczom kawał dobrego kodu, moim zdanie dużo lepszego niż prawdziwi ojcowie serii. Czy zatem najnowszy Aliens vs Predator daje rade? Postaram się odpowiedź Wam na to pytanie.
Znakiem rozpoznawczym serii są trzy kampanie pozwalające wcielić się w: Obcego, Predatora i Marines, a to wszystko połączone fabularnie w jedną całość. Nie inaczej jest i tutaj. Historia opowiedziana w grze nie należy do jakiś skomplikowanych tudzież ciekawych, a sam gracz praktycznie w ogóle się na tym nie skupia bo tak naprawdę nie ma na czym. W tym miejscu muszę wspomnieć także o pewnych uchybieniach. Mianowicie można zauważyć, że są rozbieżności co do wydarzeń i nie wszystko trzyma się kupy. Nie jest to jakiś duży problem ale niestety da się go zauważyć. Po tym wstępniaku czas przejść do konkretów, czyli do tego co możemy zobaczyć w grze i co nam ona oferuje.
Predator
Na pierwszy ogień wziąłem Predatora ponieważ to moja ulubiona rasa i jestem jego fanem. Naszym zadaniem jest powstrzymać ludzi przed poznaniem technologii jaką dysponują Łowcy oraz zmazanie plamy na honorze za to, że pozwoliliśmy do tego dopuścić.

Na początku gra nas wita samouczkiem (osobny tutorial występuje tylko u Predatora, u reszty wpleciono go w rozgrywkę) dzięki czemu poznajemy podstawy sterowania naszym myśliwym. Przyznam, że na pierwszy rzut oka wydaje się dość skomplikowane ale szybko można opanować co gdzie jest. Po tym małym treningu ruszamy do właściwej gry. Z początku nasz bohater nie jest wyposażony we wszystkie gadżety oraz bronie. Na początku musimy się zadowolić kamuflażem, który sprawia, że jesteśmy niewidzialni, termowizją, działkiem plazmowym oraz ostrzami na naszych rękach. Z czasem przyjdzie pobawić się dyskiem, minami zbliżeniowymi oraz włócznią, której działanie przypomina rzut oszczepem. No i oczywiście dojdzie specjalny tryb widzenia pozwalający na bezproblemowe dostrzeżenie czających się tu i ówdzie Obcych.
Gra Predatorem polega głównie na cichym eliminowaniu z zaskoczenia. Próba ataku większej liczby przeciwników w jednym momencie zazwyczaj kończy się zgonem. To też przydatne będą wspomniane przeze mnie gadżety, które to idealnie sprawują się podczas eksterminacji wroga. Muszę przyznać, że świetnie się bawiłem korzystając z zalet kamuflażu, możliwości zwabiania ludzi i zadając ostateczny cios uzbrojeniem Predatora. Na bardzo duży plus zaliczam klimat tejże kampanii – widać, że programiści garściami czerpali z filmowych odpowiedników. Takie smaczki jak zniekształcone odgłosy wabienia czy rozmowa Marines brzmiąca zupełnie inaczej przy termowizji spowodowały, że przez chwilę czułem się jak w kinie. świetnie!

Z takich ciekawostek wartych wspomnienia jest fakt, że to właśnie Łowcą przyjdzie nam spotkać słynnego już Pred-aliena. Jednak nic więcej nie powiem aby nie psuć Wam zabawy. Dla fanów Predatora kampania będzie tym czego od dawna szukali.
Obcy
Kolejną rasa jaką wybrałem był Obcy. Wcielimy się w Aliena nazwanego ‘Szóstką’ (six), który to został wyhodowany w placówce badawczej. Tym razem nie przyjdzie nam zaobserwować całego cyklu dorastania Aliena – zobaczymy dość ciekawy filmik, który pełni rolę wprowadzenia. Moim zdaniem jest to dobre posunięcie. W poprzednich częściach AvP kiepsko radziłem sobie ze sterowaniem naszym robalem przez co nie lubiłem nim grać. Tutaj mocno się zdziwiłem gdyż zasady poruszania się są b. podobne do tego co już widzieliśmy jednakże tutaj jest to dużo bardziej intuicyjne. Jak widać już na samym początku Obcy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Technika gry tą rasą polega na szybkim ataku i uniku, także skradanie się tu sprawdza. Alien jest strasznie zwinny, potrafi rozwijać duże prędkości oraz doskonale widzi w ciemnościach. Naszymi narzędziami do likwidacji przeciwnika są pazury oraz ogon. Przy takim Predatorze może się wydawać mało ale wierzcie mi, że to wystarczy aby poczuć się profesjonalną maszyną do zabijania. Oprócz Marines spotkamy na swej drodze także cywili, co ciekawe tych drugich możemy albo zabić zwykłym atakiem bądź też przytrzymać aby facehugger bez problemu wskoczył na twarz ofiary. Nic nie wnosi do gry ale to całkiem miły dodatek. Na pewno każdy fan Obcego będzie zadowolony – wreszcie wygląda to tak jak należy.
Marines
Na sam koniec zostawiłem sobie kampanie Marines. W wyniku małego wypadku podczas awaryjnego lądowania tracimy przytomność, gdy ją odzyskujemy okazuje się, że zostaliśmy sami i możemy liczyć tylko na siebie. Jesteśmy w ciągłym kontakcie z niejaką Tequilą, która to wydaje nam polecania. Jako, że w przeciwieństwie do Predatora i Obcego nie mamy odgórnie zaplanowanych zadań to uświadczymy kilka ciekawych zwrotów akcji w fabule. Od razu powiem, że największym plusem grania jako żołnierz jest klimat i jeszcze raz klimat. Co prawda widać, że Rebellion nie starał się zrobić z tej kampanii jakiegoś horroru ale udało mi się podskoczyć 2 razy na krześle. Jednak nie to buduje nastrój, którym się tak zachwycam. Mianowicie pierwszy raz w serii Aliens vs Predator czujemy, że walczymy z Obcymi jakie znamy z filmów. Detektor ruchu w końcu się przydaje, a zabicie przeciwnika wiąże się z satysfakcją. To co mi najbardziej przeszkadzało w poprzednich częściach to fakt, iż Alien przypominał przeciwnika rodem z Painkillera – czyli niemyślący bot biegnący pod lufę. Tutaj jest zupełnie inaczej. Obcy atakuje z zaskoczenia, używa sufitów, ścian, ciężko go trafić ze względu na to, że ciągle się wije i zmienia kierunek. Przed takim wrogiem czuć respekt.

Wiele razy wykrywacz ruchu ratował mi skórę – oglądałem się dookoła siebie nie widząc żadnego zagrożenia, przy czym mrugająca kropka na detektorze coraz szybciej zbliżała się do mnie... Co się okazało, sufit pokryty w ciemnościach był idealnym miejscem aby mnie podejść i nagle zaatakować. Takich smaczków jest pełno. Wspomniałem wcześniej o tym, że podczas zabawy przyjdzie nam zobaczyć kilka zwrotów fabularnych. Nie jest ich może strasznie dużo ale przypadły mi do gustu i jeszcze bardziej zachęcały do gry. Zmagania naszego Marines o imieniu Rookie są naprawdę wciągające i chyba pierwszy raz można było poczuć, że to shooter w realiach Obcego i Predatora. Tak nawiasem mówiąc tego drugiego także spotkamy. Jako ciekawostka dodam, że przyjdzie nam zmierzyć się Pretorianami (większy i dużo bardziej wytrzymały Obcy) i Runner (Obcy wywodzący się z psa, b. szybki i zwinny).

Aby nie było tak pięknie to pierwszym głównym minusem tej kampanii jest strasznie słaby miotacz ognia, nie ma sensu go wybierać gdyż taki palący się Obcy niebardzo od nas ucieka, a zadane mu obrażenia są zbyt małe. Drugą wadą jest walka z królową Alien’ów – oprócz tego, że jest dosyć łatwa to tak naprawdę walczymy z hordami Obcych gdyż ona sama jest uwięziona i może tylko nawoływać swoich podopiecznych. Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że kampania Marines jest najlepsza ze wszystkich części AvP.
Parę plusów
Gra jest bardzo brutalna, a to za sprawą Trophy i Stealth Kills. Te pierwsze polegają na tym, że po osłabieniu przeciwnika możemy w dość efektowny i bardzo brutalny sposób zakończyć żywot naszej ofiary. Drugi rodzaj wykończenia jest możliwy gdy po cichu zajdziemy od tyłu nasz cel. W ten sposób zobaczymy wyrywane głowy z kręgosłupem, wyszarpiemy krtań, zrobimy efektowne dziury w głowie i wiele innych makabrycznych rzeczy. Czy to wszystko jest aby konieczne? Jak dla mnie ta brutalność jak najbardziej pasuje do gry, wszak Predator i Obcy zawsze słynęli z drastycznych scen dlaczego więc nie miałoby tak być w grze. Oczywiście tego typu umiejętności pozbawiony jest nasz dzielny Marine (dość dziwnie wyglądałby człowiek wyrywający głowę np. Predatorowi).

Mam także dobrą wiadomość dla tych, którzy martwili się o sztuczną inteligencję w AvP. Brak reakcji ze strony żołnierzy na widok martwego kompana został naprawiony. Teraz kiedy to Marine zauważy zwłoki informuje o tym na głos, staje się nieufny i obserwuje ciało. Natomiast problem polegający na bezmyślnym zwabianiu przeciwnika w minę, którą wcześniej zauważył istnieje połowicznie. Otóż raz się to uda, a raz nie. Nie wiem od czego to zależy.
Totalnym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się androidów (czyli sztucznych ludzi). Jest dużo bardziej wytrzymały od człowieka oraz cechuje się zwiększoną czujnością. Nie wiem czemu ale wykonanie trophy killa na takim osobniku było dla mnie dużo bardziej widowiskowe niżeli na zwykłym homo sapiens mimo, że animacja jest taka sama. Być może dlatego, że w ogóle tego się nie spodziewałem, a biała maź jest lepiej widoczna niż krew. Także motyw gdzie odstrzeliłem głowę robotowi, a on dalej potrafił mnie atakować jest genialny.

Grafika oraz dźwięk
Należy pochwalić Rebellion za bardzo dobrą oprawę graficzną oraz udźwiękowienie. Silnik graficzny jest wydajny i doskonale zoptymalizowany. Grałem na konfiguracji:
Procesor: Phenom II 550 Black Edition (3,1GHz)
Pamięć RAM: 4GB
K. graficzna: Radeon 4850 HD 512mb
Przy maksymalnych ustawieniach wyciągałem spokojne 45-65 fps’ów co pozwalało na komfortową grę. Lokacje są świetnie zaprojektowane, tekstury ostre i wyraźne, a animacja postaci jest niemożliwie płynna. Przy kampanii Predatorem czasem się irytowałem, że muszę używać np. xenowizji podczas gdy otaczają mnie takie ładne widoki. Ogólnie grafika prezentuje się na wysokim poziomie, a warto dodać, że grałem na wersji dx9 więc co to będzie przy wykorzystaniu możliwości dx11. Dźwięk niczym nie ustępuje oprawie wizualnej. Jest doskonale dobrany, świetnie buduje klimat, a wszelakie odgłosy solidnie wykonane.

Trochę wad
Aliens vs Predator nie jest pozbawiony także minusów. Już na samym początku recenzji wytknąłem potknięcia z fabułą jednak nie to jest największą wadą tej gry. A jest nią…. długość rozgrywki. Najnowsze AvP jest b. krótkie i pozostawia ogromny niedosyt. Aż się prosi aby każda kampania była przedstawiona jako osobna gra tudzież trwała po prostu dłużej. Oczywiście można to uznać za komplement gdy się to czyta ale jako gracz chciałoby się więcej. Napisy końcowe ujrzałem w niecałe 8h na normalnym poziomie trudności, przedstawiało się to mniej więcej:
Alien: 2h
Predator: 2.5h
Marines: 3.5h
Przy czym nie spieszyłem się zbytnio.

Kolejnym minusem są lokacje, a w zasadzie to, że się powtarzają w każdej kampanii. We fragmencie gdzie opisywałem oprawę graficzną AvP zostałem one przeze mnie pochwalone. To się zgadza, wszak mówiliśmy o sprawach technicznych. Natomiast teraz chodzi mi oto, że obojętnie czy jesteśmy Predatorem, Obcym czy Marine to w 50% poruszamy się po tych samych mapach. Widać, że Rebellion poszedł na łatwiznę i to się niestety mocno czuje. Prawdopodobnie chodziło o efekt typu ‘zobaczcie jak to wygląda z innej perspektywy’ niestety tutaj on się nie sprawdził i potrafi czasem rozczarować.
Podczas gry przyjdzie nam stoczyć w każdej z ras walki z tzw. bossami, może to być np. Pretorian albo Predator. Niestety żadna z nich nie jest ani efektowna ani wciągająca, jak dla mnie mogłoby w ogóle ich nie być. Szkoda, że programiści nie wykorzystali ostatnio tak modnych quick events’ów. Na pewno uatrakcyjniłoby to potyczkę.
Na koniec słów kilka
Nie miałem możliwości sprawdzenia trybu sieciowego dlatego jego kwestię po prostu pominę, w późniejszym czasie zamieścimy jego test jako osobny artykuł. Natomiast to co mogę zapewnić to w grze znajduje się tradycyjna wyszukiwarka serwerów i to co znamy z rasowych gier PC multiplayer.

Pomimo tych wad spokojnie można stwierdzić, że najnowszy Aliens vs Predator spełnia pokładane w nim nadzieje. Natomiast nie liczmy na miano gry roku 2010. Dostajemy solidny kawał grywalnej produkcji, którą trzeba koniecznie zobaczyć. Dla fanów uniwersum AvP pozycja obowiązkowa natomiast reszta nie może przejść obok tego tytułu obojętnie.
Plusy:
+ klimat
+ wysoka grywalność wszystkich kampanii
+ oprawa audiowizualna
+ optymalizacja sprzętowa
+ androidy
Minusy:
- fabuła
- gra jest za krótka
- powtarzanie lokacji
- walki bossów
Ocena ogólna: 8/10
P.S.
Na koniec bonusowy screenshot, który udało mi się złapać:

Podpis wymyślcie sami






















