
Historia jest dosyć prosta. W latach 30 na terenie Neonopolis Predator poluje sobie ludzi, a dokładnie na niejaki gang Borgia. Wkrótce jednak drapieżca zostaje ciężko ranny i próbuje wydostać się z miasta. Problem w tym ze nasz dzielny bohater wpada w pułapkę zastawioną przez gang i na skraju śmierci postanawia zmazać plamę na swym honorze. Domyślacie się co robi? Otóż za pomocą mini-nuke zrównuje miasto z ziemią. Jakimś jednak cudem sam w sobie uchodzi z życiem (!!!).
Na miejscu zrównanego z ziemią miasta lądują inni Predatorzy i skazują naszego Predatora na banicje na 100 lat na odległej planecie za umieszczenie tak wielkiej skazy na honorze łowców. 100 lat później (nasz bohater ma chyba God Mode) na wspomnianą planetę przylatują ci sami łowcy i pokazują Neonopolis w roku 2030. Ludzie odnaleźli technologię Predatorów. a nasz dzielny heros ponownie musi lecieć na ziemię by sprzątnąć pozostawiony przez siebie bałagan. Od tej pory zaczynasz ty zabawę drogi graczu.

Gra to luźne TPP z teoretyczną wolnością eksploracji gdyż każdy poziom to jakiś odcinek miasta. Ew. jakaś baza w której nasz Predator urządza krwawą łaźnie. Na początku trzeba dać o sobie znać mordując coraz to ważniejsze osobistości gangowego świata. Potem trzeba się wziąć za resztę. Tu mogą wystąpić mieszane uczucia. Gdyż tych którzy myślą że będą dobrowolnie mordować muszę rozczarować. Mordować można tylko tych złych gdyż za mordowanie niewinnych lub bezbronnych punkty honoru spadają. Za za dużo wyrżniętych przechodniów następuje restart levelu. Ponadto nasi wrogowie to nie zwykli ludzie, a w większości roboty, cyborgi i czarni wyposażeni w kamuflaże optyczne. Dla mnie to jednak wychodzi na plus bo gra stanowi wyzwanie i długo będziecie się starać nawet w drugim poziomie gry.
Problem jest jeden. Gra nie ma systemu Checkpointów, a zgon równa się zaczynanie zabawy od początku poziomu. CJ ma nietylko wyważony system trudności ale i koszmarną kamerę która potrafi ostro zniechęcić. Trafienie w cel niekiedy sprawia wielką trudność. Przeciwnicy nawet na hardzie jednak pozostają ślepi i głusi. To jest głupie. Podoba mi się natomiast system cichego mordowania znany z Manhunt czy też Tenchu. Predator w dość widowiskowy i krwawy sposób pozbywa się ofiary.
Na minus muszę też rzucić grafikę. Bo o ile na renderowanych filmikach sprawuje się całkiem nieźle oraz postacie płynnie poruszają ustami itd. Tak już w samej grze są kwadratowe co bardzo negatywnie wpływa na ostateczny odbiór przez gracza.

Gra jest brutalna i nie jest dla osób poniżej (w moim mniemaniu) przynajmniej 15 roku życia. Za plus muszę zaliczyć samego Predatora. Programiście postarali się o szeroki wachlarz ruchów. Skacze, wygina się, ma cały znany z filmów oręż - dysk, szurikeny, dzidę, talony, 3 rodzaje wizji, dyktafon. Potrafi się leczyć, lądować energię (służą do tego punkty elektryczności). Jest fenomenalny. Do tego gra obfituje w mnóstwo sekretów znanych z filmów. Kostiumy znane z kina i gier możemy spokojnie odkrywać. W muzeum można obejrzeć sobie czaszki naszych ofiar i poznać ich historie.
Dla fanów obcego w grze czeka też niespodzianka ale o tym nie powiem by nie psuć innym zabawy. Dla maniaków (takich jak ja) są poboczne misje dzięki którym dostajemy upgrade energii i HP. Ponadto na każdym terenie można znaleźć upgrade do broni. A z takim szukaniem zabawa jest przednia. Problem jest w tym że niektórych rzeczy jakimi dysponuje Predator nie użyjecie ani razu bo nie będą praktyczne. Ja sam jednak używałem każdej gdyż byłem ciekaw ich działania.
Większość serwisów i magazynów oceniło Predatora na przeciętniaka. Jako fan Uniwersum AVP ja ocenie nieco wyżej bo Predator: Concrete Jungle to dobra gra. Można z nią spędzić miło wolny czas. Na fanów czeka mnóstwo ciekawostek do odkrycia. I gdyby tak przymknąć oko na kamerę, grafikę i nieco naciąganą fabułę to gra jest cholernie przyjemna. Gra wyszła na X-Box'a i Playstastion 2. Chodzą pogłoski o następnej części.


























